Wizja była tak przerażająca, tak boleśnie rzeczywista, że O1ivia starała się nie zamykać

– Lorraine? – zawołał, ale nikt mu nie odpowiedział.
sprowadzała się w sumie do: zabieraj swoje zabawki i wracaj do domu. No tak, ale nigdy nie
chybotała, a pod pokładem rósł poziom wody i jej panika.
Wybrał jej numer ponownie i znowu trafił na pocztę losową. Do cholery, O1ivio, gdzie
Czy naprawdę widział Jennifer?
co dopiero uprawiać seks. Ale ten problem już sam się rozwiązał.
– Nie rozumiem – szepnęła ze wzrokiem utkwionym w jego oczach.
ręką, w której trzymała siatkę z książkami. – To Rick Bentz, stary... mąż mojej przyjaciółki.
podjęła decyzję, czekanie było dla niej torturą.
Będziecie mieli trochę czasu dla siebie, kiedy będę pruła na pełne morze. Mogłabym ją
– Cholera jasna! – Przesunął kulę. Czubek zastukał o kamienną płytę, płosząc drozda,
szczupłej talii.
– Słuchaj, gdybyś kiedykolwiek czegoś potrzebował – powiedział po pogrzebie, gdy
– Dobrze. W porządku. Mamy dużo spraw do omówienia.

wszystkich klepek!

– Powiedziałbyś mi, gdyby było?
informację od Montoi.
terminal.

– Dzwonił do mnie ktoś, kto się nie przedstawił. Muszę wiedzieć, skąd dzwonił.

– Rany, zupełnie o niej zapomniałam.
– To i tak bez znaczenia. Nawet jeśli jakimś cudem jesteś w ciąży, to jeszcze lepiej. Bentz
Spocony opanował strach i kopnął je mocno.

dodała z grymasem na twarzy.

do Jennifer, że mogłaby być jej siostrą. Bliźniaczką. Tyle że młodszą.
W głosie wzgardzonej kochanki brzmiał smutek.
Minął dwóch policjantów pogrążonych w rozmowie w holu i zastał Hayesa za biurkiem,